Ze spiningiem po przez przeciwieństwa losu-Castle Loch

W końcu ruszyliśmy z sezonem 2017. Otwarcie zaplanowaliśmy na 26.02.2017, a miejscem spotkania było nam  wszystkim znane  jezioro Castle Loch. W klubie tez pojawiły się nowe osoby wiec, żeby ich nie zniechęcić  zaprosiliśmy ich na jezioro które nigdy nas nie zawiodło. Jednak było jedno ale.

Prognoza pogody która nie napawała optymizmem, lecz mimo wszystko nie odwołaliśmy zawodów. Chociaż obawy były. Nadeszła niedziela, dzień zawodów. Ekipa z Perth czyli Ja, Vice prezes, Czarek i Sebastian zameldowaliśmy się przed godziną 7 w miejscu zbiorki. No i niestety prognoza się sprawdziła.

 

Jezioro przywitało nas ze wzburzonymi falami. Jednak nie było aż tak źle. Po chwili dojechała do nas paczka chłopaków z Aberdeen, którzy nocowali w pobliskim hotelu. Powoli zaczęli również zjawiac się pozostali uczestnicy. Jednakże wszystkich jeszcze nie było. Zaniepokojony chwyciłem za telefon, no i niestety, złośliwość rzeczy martwych nie ma litości. Okazało się ze kilku uczestników ma problemy z autami. Jeden zaliczył dziurę w drodze i uszkodził felge, a w drugim zawiodła elektryka. Postanowiłem że nie możemy czekać na nich już dłużej i zacząłem odprawę. Po odprawie zaczęliśmy zawody. Momentalnie wszyscy przenieśliśmy się naprzeciw ległą stronę jeziora gdzie wiatr aż tak nie przeszkadzał. No i zaczęła sie rywalizacja o zwycięstwo w zawodach. Po nie długim czasie przybyli "pechowcy dnia". Nie był to jednak koniec niemiłych niespodzianek ale o tym później. W końcu dostaliśmy informacje o pierwszych rybach i jakoś pogoda zeszła na drugi plan. Wziołem aparat do reki i ruszyłem do akcji. Pogoda pogodą ale zdjęcia z zawodów jakieś musza być.

O 12 zaplanowaliśmy przerwę na ciepły posiłek i na gorącą herbatę i kawę. Do dziś nie wiem jak wszyscy zmieściliśmy się pod naszym gazebo. W związku z tym ze pogoda wciąż się nie poprawiała, a była znacznie gorsza ustaliliśmy że zawody kończymy o godzinie 14.30 Po posiłku i krótkim odpoczynku chłopaki ruszyli dalej do walki z przeciwnościami dnia. Zaraz pewnie zaczną się pytania dlaczego tylko chłopaki na starcie stanęła także kobieta, koleżanka Gosia, która pokazała ze można nawet w taka pogodę łowić, choć niektórzy się przestraszyli aury i na zawody nie dojechali J Poddała się jednak po przerwie. I tak ją podziwiałem że dała rade.  

Z biegiem czasu niektórzy tez zaczęli schodzić do miejsca zakończenia zawodów. Zmoknięci do suchej nitki i zziębnięci. No i tu ciąg dalszy pecha. Podczas gdy poszliśmy z vice przygotowywać nagrody stała się rzecz której nie można było przewidzieć. Porywy wiatru przekraczały 60mph. Jeden z takich porywów zakończył istnienie naszego gazebo. Całe sie powyginało i połamało, chociaż przez większość dnia opierało się szkockim wiatrom. I tak dobrze sie stało że nikt tam nie stał i nie zrobiło nikomu krzywdy. Kupi się nowe J.

Gdy już wszyscy dotarli na miejsce zakończenia zawodów. Uzupełniłem tabele punktacji. Ryb nie było  tyle co co roku ale w ten właśnie dzień każda złowiona ryba była wyczynem i potwierdzeniem swoich dużych umiejętności wędkarskich.

Mimo tego wszystkiego co się działo wszystkich przeciwieństw  losu które miały miejsce, byłem dumny z  postawy was wszystkich. Pokazaliście swój zapał do naszej wspólnej pasji jaką jest wędkarstwo. Ja twierdze że ludzie bez pasji i ulubionego hobby są nudni. Wy pokazaliście naprawdę cos fajnego. Bo liczą się tylko RYBY RYBY RYBY.

A oto zwycięzcy:

  1. Michał Wittstock
  2. Bogumił Kaczmarek
  3. Cezary Rosiński

GRATULACJE

 

A to kilka fotek z zawodów: